Inne z tego źródła
Inne o tej firmie
31 styczeń 2008, 10:18
Sport w parze z nauką
Dla dzieciSportMateriały budowlaneEdukacja
Kilkadziesiąt minut meczu koszykówki poprzedza wiele godzin treningów. Sprinterzy dla ułamków sekund, dzięki którym sięgają po olimpijskie złoto, poświęcają całe swoje życie.
Osiągnąć szczyty sportowej kariery, a co za tym idzie, popularność i pieniądze, udaje się nielicznym, choć marzy o tym wielu, którzy łączą sportową pasję z życiem zawodowym. Marząc o sukcesie poświęcają się swojej dyscyplinie bez reszty. Jednak w dzisiejszym świecie, gdy wydarzenia sportowe stanowią medialne show, nie wystarczy po postu mieć talent. Przysłowiowe enerdowskie lekkoatletki, szybkie, lecz brzydkie, odeszły już w mroki historii sportu.
Trudny wybór
Sportowiec musi już nie tylko wygrywać, lecz dobrze się prezentować w mediach. Ale przecież ogłady nie nabierze podczas wyczerpujących treningów. Więc jak i kiedy ma znaleźć czas na naukę?
– To problem wielu młodych sportowców. Treningi, wyjazdy na zawody powodują dużą liczę nieobecności w szkole i zaległości, które trudno im potem nadrobić. Często stają przed wyborem: nauka albo sport. A dzisiejszy świat stawia młodzieży nowe wymagania, m.in. konieczność posiadania wiedzy ogólnej, znajomość języków obcych, umiejętność posługiwania się komputerem – mówi Robert Kościuk, były członek reprezentacji Polski w koszykówce, wielokrotny złoty medalista Mistrzostw Polski, uczestnik Mistrzostwa Europy w Barcelonie w 1997 r., gracz szwedzkiej koszykarskiej ekstraligi.
Szwedzki impuls
Obecnie trenuje młodzież. – Młodym zawodnikom bardzo trudno jest dotrzymać kroku w nauce rówieśnikom, którzy nie trenują – przyznaje. Sam również miał podobne problemy.
W 2004 r. założył we Wrocławiu Niepubliczne Gimnazjum Koszykówki „Gimbasket”, którego został prezesem i trenerem. Pomysł takiej formy edukacji zaczerpnął ze Szwecji. - Jako gracz tamtejszej ekstraklasy ligi koszykówki miałem okazję podpatrzeć tajniki edukacji sportowej dzieci i młodzieży. Działają tam cztery gimnazja koszykówki, Basketgymnasium, które są odpowiednikami naszych liceów. Kształcą uczniów-sportowców na wysokim poziomie właśnie w schemacie łączącym zajęcia sportowe z nauką w ramach godzin lekcyjnych. Był to dla mnie impuls do działania na naszym terenie – wspomina Robert Kościuk.
Bez opłat
Od września tego roku niepubliczne gimnazjum przekształciło się w publiczne Gimnazjum Sportowe i Liceum Sportowe „Gimbasket”. – Upublicznienie placówek było jednym z elementów otwarcia możliwości edukacyjnych dla szerszego grona dzieci i młodzieży, głownie z uwagi na zniesienie miesięcznej opłaty za szkołę. W dzisiejszych czasach jest to szalenie ważny czynnik dla rodziców - przyznaje właściciel szkół. Na razie do gimnazjum i liceum w sumie uczęszcza 23 uczniów.
Wśród najlepszych
Przy placówkach, prowadzonych przez Roberta Kościuka funkcjonuje Uczniowski Klub Sportowy „Gimbasket”, który zrzesza blisko 70 zawodników. Na swoim koncie ma wiele sportowych sukcesów, m.in. pierwsze miejsce drużyny kadetów w Międzynarodowym Festiwalu Koszykówki Baltic Cup w Kołobrzegu, pierwsze miejsce drużyny „Gimbasket” rocznik 94/95 w XIII Międzynarodowym Turnieju Koszykówki Saint Andre de Corcy we Francji czy również pierwsze miejsce w rozgrywkach międzyszkolnych Szkolnego Związku Sportowego we Wrocławiu.
Spośród uczniów „Gimbasketu” wywodzą się rokujący spore nadzieje zawodnicy. Rafał Malitka (reprezentant Polski U-16) i Marek Koprowski kontynuują karierę sportową w zespole Mistrza Polski Prokom Trefl Sopot.
Egzamin z wiedzy
Wprowadzony przez Roberta Kościuka system kształcenia młodzieży sprawdza się nie tylko w sporcie, lecz także w wynikach edukacyjnych. Średnia ocen z egzaminu gimnazjalnego w 2007, zarówno w części humanistycznej jak i matematyczno-przyrodniczej jest wyższa od średniej w całym województwie dolnośląskim. – Nasi zawodnicy są nie tylko częścią klasy lecz jej całością. Wszystkie zajęcia sportowe wchodzą w harmonogram zajęć lekcyjnych, co ułatwia edukację – mówi z dumą prezes „Gimbasketu”.
Promocja pozytywnych wartości
Nieodłącznym elementem funkcjonowania szkoły sportowej i klubu jest sponsoring. Dzięki niemu możliwe jest zapewnienie uczniom odpowiedniej bazy do edukacji i osiągania wyników. - Szkoły sportowe już w swych założeniach generują większe koszty niż zwykłe szkoły publiczne. Dochodzi tu szereg wydatków związanych z zapewnieniem młodzieży warunków do treningu, bazy sportowej czy sprzętu sportowego – wylicza Robert Kościuk. Bardzo istotnych i kosztownym przedsięwzięciem jest także organizacja udziałów drużyn w rozgrywkach ligowych czy turniejach.
Robert Kościuk przyznaje, że bez sponsorów i darczyńców działalność szkół sportowych w takim wymiarze nie byłaby możliwa. – Dopiero uczymy się pozyskiwać sponsorów, ale pomału udaje się nam przekonać różne firmy, że warto jest inwestować w młodzież. Jednym z takich zakładów jest Röben – Ceramika Budowlana ze Środy Śląskiej. Firma ta od kilku lat cieszy się opinią tzw. pozytywnego sponsoringu, nastawionego nie tylko na promocję własnego wizerunku, ale także na wspieranie wartościowych inicjatyw społecznych – podkreśla Robert Kościuk. Zapewnia, że na koszykówce „Gimbasket” nie poprzestanie. W planach jest także nauka innych dyscyplin sportu.